Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Elżbieta Wassongowa (1908-2007)

Urodzona 9 czerwca 1908 r. w Warszawie, zmarła 6 stycznia 2007 r. tamże.

Tłumaczka literatury pięknej, redaktor książek. Córka Henryka W. Kona i Róży Wolanowskiej, siostra Julii Kon, Ireny Sawickiej i Lucjana Wolanowskiego.

..

Elżbieta Wassongowa, 1967 r.
(Fot. Archiwum Mariusza Kubika)

..

W 1926 r. ukończyła warszawskie gimnazjum humanistyczne Janiny Tymińskiej. Studiowała na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego w Warszawie oraz Instytucie Sztuk Plastycznych. W 1937 r. wyszła za mąż za ekonomistę Kazimierza Wassonga (1901-1970).

.

Ostatnie chwile przed wybuchem II wojny światowej... Lucjan Kon (Wolanowski) z siostrą, Elżbietą Wassongową i jej mężem, Kazimierzem Wassongiem (1901-1970) - Warszawa, 1939 r.
(Fot. Archiwum Lucjana Wolanowskiego)

.

Po wybuchu II wojny światowej w Łucku, a następnie we Lwowie. 16 czerwca 1940 r. wywieziona wraz z mężem na zesłanie w Autonomicznej Maryjskiej Republice (Karaczurino k. Koźmodiemianska, Gornomarijskij Rejon, ZSRR). Do Warszawy powróciła w sierpniu 1945 r.

Od grudnia 1945 r. do lipca 1950 r. pracowała jako tłumacz w Agencji Robotniczej. Następnie była kierownikiem redakcji przekładów literatury pięknej wydawnictwa MON (sierpień 1950 - grudzień 1962) oraz st. redaktorem w wydawnictwie "Czytelnik" (Warszawa, grudzień 1962 - wrzesień 1969).

.

Lucjan  Wolanowski z siostrami: Elżbietą Wassongową (z lewej) i Ireną Sawicką (z prawej) -
Warszawa, 1970 r.
(Fot. Steven Drew - Archiwum Lucjana Wolanowskiego)

.

Była tłumaczką literatury rosyjskiej i radzieckiej (m.in. F. Abramow, W. Briusow, G. Demykina, W. Siomin) oraz francuskiej (A. Vallentin, G. de Staël, Jean d'Ormesson, François Timoleon de Choisy). Była członkiem Związku Literatów Polskich (1970-1983) oraz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (1989-2007).

Mieszkała w Warszawie – Śródmieściu, przy ul. Jaworzyńskiej 11. Pochowana 11 stycznia 2007 r. na Cmentarzu żydowskim w Warszawie przy ul. Okopowej 49/51. (ulica 1, kwatera 2). 

Odznaczenia: Srebrny Krzyż Zasługi (1957), Krzyż Zesłańców Sybiru.


Tłumaczenia literatury pięknej :

* Order "Sławy" (Wydawnictwo MON, Warszawa 1955; wespół z Jadwigą Laskowską)
* Isoko Hatano, Ichirô Hatano, Dziecko Hiroszimy (Wydawnictwo MON, Warszawa 1962, z przedmową Zygmunta Kałużyńskiego)
* Antonina Vallentin, Mirabeau [t. I/II] (Wydawnictwo MON, Warszawa 1965; tom II w tłumaczeniu Ludmiły Duninowskiej)
* Ion Drută, Ostatni miesiąc jesieni (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1967)
* Rafał Higierowicz, Łaska imperatora (Nasza Księgarnia, Warszawa 1969)
* Witalij Siomin, Siedmioro w jednym domu (Czytelnik, Warszawa 1969)
* Galina Demykina, Jaki świat jest mały (Nasza Księgarnia, Warszawa 1970)
* Fiodor Abramow, Dwie zimy i trzy lata (Czytelnik, Warszawa 1971)
* Fiodor Abramow, Drogi i rozdroża (Czytelnik, Warszawa 1972, 1977)
* Anatol Moszkowski, Przylądek delfinów (Nasza Księgarnia, Warszawa 1972, 1978; seria: "Klub Siedmiu Przygód")
* Włodzimierz Amliński, Muzyka na dworcu (Nasza Księgarnia, Warszawa 1973, 1980, ISBN 83-10-07780-7)
* Pierre Gamarra, Płomienny dom (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, seria "Klub Interesującej Książki")
* Germaine de Staël, Dziesięć lat wygnania (Czytelnik, Warszawa 1973, seria: "Pamiętniki Kobiet XVII-XIX wieku")
* Laura księżna d’Abrantes, Pamiętniki [Tom I i II] (Czytelnik, Warszawa 1974; seria: "Pamiętniki Kobiet XVII-XIX wieku")
* Piotr Szyriajew, Wnuk Taglioni (Czytelnik, Warszawa 1975)
* Anatol Moszkowski, Lawina (Nasza Księgarnia, Warszawa 1976)
* Vytautas Bubnys, Trzy dni w sierpniu (Czytelnik, Warszawa 1977)
* Marguerite Audoux, Maria Klara (Czytelnik, Warszawa 1978)
* Grigorij Fiedosiejew, Paszka z Niedźwiedziego Jaru (Nasza Księgarnia, Warszawa 1978)
* Fiodor Abramow, Dom (Czytelnik, Warszawa 1981, ISBN 83-07-00430-6)
* Walery Briusow, Ognisty anioł (Czytelnik, Warszawa 1981, ISBN 83-07-00327-X)
* Katarzyna Daszkow Romanowa, Pamiętnik księżny Daszkow damy honorowej Katarzyny II cesarzowej Wszechrosji (Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982, ISBN 83-08-00537-3)
* Tatiana Suchotina-Tołstoj, Wspomnienia (wespół z Martą Okołów-Podhorską; Czytelnik, Warszawa 1983, ISBN 83-07-00664-3)
* François Timoleon de Choisy, Pamiętnik opata de Choisy przebranego za kobietę (Wydawnictwo Reporter, Warszawa 1992, ISBN 83-85-18924-6)
* Jean d’Ormesson, Ostatni sen mój będzie o tobie: biografia sentymentalna Chateaubrianda (Czytelnik, Warszawa 1996, ISBN 83-07-02288-6)

[Źródło: Wikipedia Wolna Encyklopedia]

*   *   *

ELŻBIETA WASSONG - Listy z zesłania (fragmenty)

Do Kazimierza Wassonga, 7.02.1945 r.

[...] Jestem niezmiernie ciekawa, czy brałeś udział w oswobadzaniu Warszawy – jeżeli tak to wyobrażam sobie, co przeżywałeś. Ja wypadkowo znajdowałam się w kantorze kiedy podano komunikat o tym wydarzeniu, słyszałam saluty z Moskwy, polski hymn – i po prostu nie umiem Ci opisać mego wzuszenia. Teraz wieczorami stale chodzę słuchać radja, nie zawsze z powodzeniem, bo Sokołow, który jedyny tylko ma dostęp do aparatu, często dla małoważnych powodów nie przychodzi w porę. [...] Co do mojego życia obecnie, to bądź spokojny. Pracuję w pracowni, dobrze się odżywiam. Miałam trochę przykrości w związku z tem, że dodatkowo wszystkich gonią do piłowania drzewa na zawodzie i trzeba spiłować po 20 kubometrów na osobę. Ja kategorycznie odmówiłam [...].

.

Kazimierz Wassong
(Fot. Archiwum Lucjana Wolanowskiego)

.

Do Kazimierza Wassonga, 9.02.1945 r.

[...] Dziś miałam dobry dzień – poczta przyniosła mi naraz kilka Twoich listów, z których ostatni nosił datę 18 I. Otrzymałam również 2 koperty z papierem listowym (właśnie na nim piszę). [...] W ostatnim liście piszesz mi, żebym w razie reewakuacji i ja powróciła do Kraju. Takie polecenie b. mnie bawi, bo dowodzi, że przez półtora roku pobytu w wojsku zapomniałeś już o warunkach w jakich tu żyję – nie zdajesz sobie sprawy z wysiłku, jaki daję z siebie aby „utrzymać się na powierzchni”. Gdybyś i zalecał mi życie tutaj (mając możność reewakuacji) – to pomimo, iż mam tu dobre i ciepłe mieszkanie i dobre warunki aprowizacyjne – nie zawahałabym się ani przez chwilę nad wyjazdem. Nawet zimą. Tęsknię szalenie za Krajem, za bliskiemi ludźmi i trudno mi nerwowo wytrzymać stałą obawę o Twoje zdrowie z jednej strony – z ustawicznemi niespodziankami ze strony moich praacodawców. Życie samotnej kobiety tutaj jest nie do pozazdroszczenia – na pomoc chociażby w postaci dobrej rady liczyć zupełnie nie można. [...] Sądząc z gazet, nasz „rząd tymczasowy” ma wiele poważnych zadań do przeprowadzenia w Kraju i nie wiem, czy sprawa naszej repatrjacji będzie stanowiła pilną kwestję – obawiam się, że w nawale pilnych spraw, ta znajdzie się na jednym z ostatnich.

.

.

Do Kazimierza Wassonga, 14.02.1945 r.

Ostatnią pocztą otrzymałam list Twój z 23 I z opisem przejazdu przez Warszawę. Ja ciągle zyję wspomnieniami dawnego wyglądu naszej stolicy – do ulubionych moich rozrywek należały wspólne z Bydlińskim wędrówki (niestety wspomnieniami tylko...) po głównych ulicach, wzdłuż wystaw sklepowych. To co Ty mi piszesz zrobiło na mnie wielkie wrażenie, byłam tak poruszona, że nawet nie jadłam obiadu, tylko poszłam do Bydl. i czytałam im urywki z Twego listu. Podziwiam Twoje opanowanie – przejeżdżać przez Warszawę i nie skoczyć na 5 minut do Jana, aby dowiedzieć się o losie najbliższych – to wzorowa zimnokrwistość. [...] Przyznam Ci się, że nie mogę sobie wyobrazić życia po powrocie do Kraju, nie przerażają mnie trudności materjalne – ale myśl, że będziemy zupełnie samotni, że nawet te kąty w mieszkaniu mego ojca, do których tak byłam pzywiązana, ze kąty te przestały istnieć, względnie są zajęte przez obcych ludzi – myśl ta jest mi nie do zniesienia. [...]

Do Kazimierza Wassonga, 16.02.1945 r.

[...] Nie wyobrażasz sobie, co przeżywam czekając na listy z wiadomościami o Twojem zdrowiu i z wiadomościami o Rodzicach i Rodzeństwie. Rozumowo biorąc wiem, że są minimalne szanse by zastać ich żywymi – świadomość ta jest tak straszna, że pozwalam sobie żyć złudzeniami, że może los jednak ich oszczędził.
U mnie wszystko bez zmian – trochę się denerwuję tym, że Ors nalega bym wyszła piłować drzewo na zawod albo przyniosła nową sprawkę lekarską. Ja ze względów zasadniczych odmawiam starania się o nowe świadectwo – to które posiadam ze względu na treść jest ważne raz na zawsze. Odżywiam się nadal świetnie, jadam co drugi dzień mięso i w ogóle niczego sobie nie żałuję. Dostałam przez stołówkę suche produkty: groch, olej i proszek jajeczny, który jest świetny. Staram się sprzedać kożuch – w niedzielę zabieram go do Otar, bo prodzedatiel kołhozu się nim interesuje. Żyję nadzieją, że niedługo powinna się już skończyć ta moja samotna egzystencja tutaj – sądząc z wiadomości radjowych koniec wojny już bliski. [...]
Wyobraź sobie, że u nas na uczastku zmobilizowano (powiastki) 10 niepracujących kobiet do pracy. Między innymi Karola otrzymała takie wezwanie, ponieważ się do niego nie zastosowała, t.j. do pracy nie wyszła, więc sprawę jej skierowano do prokuratora [...]. Proszę Cię, nie wyobrażaj sobie przypadkiem, że mnie może grozić coś podobnego. Po pierwsze jestem chora na serce i posiadam na to odpowiednie świadectwo o czem wszyscy wiedzą. 2. Pracuję. 3. Sprawami temi kieruje Walczak, on zestawia listy i wypełnia powiastki, których blankiety przysyłają z miasta. [...]

Do Henryka Kona (Sawickiego), Lucjana i Ireny Kon, 20.04.1945 r.

[...] Nie umiem wysłowić Wam mego szczęścia i tego co się ze mną dzieje od chwili, kiedy otrzymałam list od Was, kiedy dowiedziałam się, że żyjecie. To co przeżyłam z Waszego powodu w czasie tej długotrwałęj rozłąki nie da się opisać [...]. Gdyby nie szalona odległość, ja wybrałabym się nawet pieszo byleby być szybciej przy Was. Sądzę, że w ciągu lata repatrjacja nasza powinna nastąpić, gdybym się przekonała, że tak nie będzie dołożę wszelkich starań, by się do Was dostać, niestety moje możliwości są dość małe. Może Tatusiowi uda się coś w tej sprawie załatwić w Warszawie.
O moim życiu tutaj wiecie od Kazia, nie będę więc wiele się na ten temat rozpisywać. To, że od dziecka byłam miłośniczką sportów bardzo mi się tu przydało, żyję przecież w lesie. Osiedle, w którem mieszkam, jest bardzo pięknie położone: z okna mego pokoju widzę Wołgę, która płynie kilkanaście metrów stąd i skąd wiadrami przynoszę sobie wodę – droga oddziela mnie od nieprzebytych lasów pełnych jagód, malin i zwierzyny. Od pierwszego maja zwolniłam się z pracy, chcę przenieść się stąd do pobliskiego miasteczka – jest tam większe skupisko naszych obywateli. Nie chce mi się w tym roku sadzić ogrodów, polewać i pilnować przed złodziejaszkami. [...]

Do Henryka Kona (Sawickiego), Lucjana i Ireny Kon, 11.05.1945 r.

[...] Żyję wciąż jeszcze na wsi – nie mam możności przewieźć rzeczy do miasta – obiecują, że w przyszłym tygodniu będzie się tu zatrzymywał statek idący właśnie do Kozmodemiańska na co z niecierpliwością czekam. O ile ta okazja mnie zawiedzie, będę musiała wybrać się pieszo do miasta (20 km w jedną stronę) tam wynająć łódkę i przyjechać nią po rzeczy. Jak widzicie, nie jest to zbyt proste, zwłaszcza że tu na niczyją pomoc liczyć ni mogę.
Wiadomość o zakończeniu wojny wprawdzie szalenie mnie ucieszyła, jednak zrobiła na mnie mniejsze wrażenie, niż to jakie wywarł wrażenie pierwszy list od Was. [...]

.

.

Do Henryka Kona (Sawickiego), Lucjana i Ireny Kon, 23.06.1945 r.

Korzystam z uprzejmości powracającego do Kraju młodego człowieka i przesyłam Wam tych kilka słów – może tym razem powodzenie dopisze i list ten do Was dotrze. [...]
Na temat naszej repatrjacji kompletna cisza, o ile Tatuś może proszę robić w sprawie mojego powrotu starania, inaczej będę musiała tu jeszcze zimować. Kazio obiecuje tu przyjechać, jest to b. ważne, bo nawet gdybym nie mogła razem z nim wrócić, to zabrałby część bagażu z którym ja sama nie jestem w stanie się poruszać. Zrezygnować z rzeczy jest mi trudno, prócz bowiem rzeczy moich i Kazia posiadam troche garderoby dla Was a wiem, że bardzo tego potrzebujecie.
Ja jestem zdrowa, ostatnio nie pracuję, żyję w oczekiwaniu szczęśliwego momentu który da nam możność się połączyć. [...]

oprac. MARIUSZ KUBIK

Autorka powróciła z zesłania do Polski w sierpniu 1945 r. Zachowano styl i pisownię oryginału.

© Archiwum Lucjana Wolanowskiego,  2009

Powrót do spisu treści

.

Nagrobek Kazimierza Wassonga (1901-1970)
na Cmentarzu żydowskim przy ul. Okopowej 49/51
- Warszawa 7 czerwca 2007 r.
(Fot. Mariusz Kubik)