Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Hilary Koprowski (1916-2013)

Chociaż byliśmy w tym samym gimnazjum im. Mikołaja Reja, Wolanowskiego wtedy nie znałem. Był o trzy klasy niżej niż ja i po pewnym czasie przeniósł się do gimnazjum w Rabce, które ukończył. Poznałem go za to jako twórcę wspaniałych reportaży o wielu miejscach na świecie. Jego spostrzeżenia o krajach, ludziach, obyczajach, mogłyby służyć jako najwyższej klasy przewodnik turystyczny. Do Australii, na przykład, przyjechałem po raz pierwszy po przeczytaniu książki Wolanowskiego Poczta do Nigdy - Nigdy. Umożliwiła mi ona lepsze poznanie tego egzotycznego miejsca.

.

Prof. Hilary Koprowski - Warszawa, 16 września 2007 r.
(Fot. Mariusz Kubik)

.

Poznanie nowego kraju należy rozpocząć od przestudiowania jego historii i tu książka Ani diabeł, ani głębina umożliwia wnikliwe poznanie dziejów Australii, zwłaszcza za czasów jej odkrywcy - Jamesa Cooka, który przyczynił się również do panowania brytyjskiego nad wyspą. Poznałem tam wielu ludzi, bohaterów książek Lucjana, którzy stali się później jego przyjaciółmi. Zauroczył ich swoją wnikliwą znajomością charakteru człowieka. Im też powierzył swoją jedyną córkę, którą wysłał do Australii z Polski zaraz po maturze. List, który od niego wtedy otrzymałem, w dzień lub dwa po jej wyjeździe, nie dotyczył chorób ani trudów związanych z podróżą. Był krzykiem rozpaczy ojca, który przewidywał (i słusznie), że córka już nigdy do Polski nie wróci. Ale Lucjan nie widział dla niej przyszłości w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Dzięki książkom Wolanowskiego „podróżowałem” przez wiele nieznanych mi krain i przeżywałem wspaniałe przygody. Żeglowałem z nim przez „Ocean nie bardzo Spokojny” [Tytuł jednej z książek Wolanowskiego. M.K.] zwiedzałem Tahiti, Nową Zelandię, Fidżi, Hongkong. Kiedy później zwiedzałem te kraje, znowu uderzyła mnie jego niezwykła trafność opisu, nie tylko kraju, ale przede wszystkim jego mieszkańców.

Przeczytałem dwa albo trzy raporty o buncie na statku „Bounty”, ale nic nie równało się z książką Wolanowskiego Buntownicy Mórz Południowych. Czytając ją, można dopiero ocenić, jak świetnym jest pisarzem. Nie mogłem się oderwać od śledzenia losów kapitana Blighta i buntownika Fletchera Christiana. W Hongkongu byłem trzy lub cztery razy. Za każdym razem odkrywałem inne cechy tego miasta, wędrując z książką Lucjana Westchnienie za Lapu - Lapu.

.

Spotkanie z prof. Hilarym Koprowskim - Warszawa, 23 września 1981 r.
(Fot. Joanna Makólska-Kowalska)

.

Kiedy jako doradca Biura Informacji Światowej Organizacji Zdrowia WHO, Wolanowski wybrał się, po raz nie wiem który, w podróż po południowo - wschodniej Azji, jego reportaże miały inny ton, niż te wcześniejsze, podróżnicze. Tym razem nie tylko sami ludzie, ale również choroby, epidemie, służba zdrowia były przedmiotem jego zainteresowań. Toczyliśmy długie rozmowy dotyczące naszych wspólnych pasji. Podziwiałem wnikliwość Wolanowskiego, poruszającego tematy z pediatrii i innych specjalności medycznych.

Drogi Lucjanie,

Jakiś dobry biograf powinien opisać Ciebie, takim, jakim naprawdę byłeś: obywatelem świata i doskonałym pisarzem.

Ja mogę tylko skromnie poświęcić Tobie tych parę słów, które tutaj skreśliłem, jako twój dłużnik, za wspaniałe momenty naszej przyjaźni.

Pełen podziwu dla Ciebie,

HILARY KOPROWSKI

Wynnewood, 2002

Hilary Koprowski (5 XII 1916 - 11 IV 2013) - prof., wirusolog, twórca pierwszej szczepionki przeciwko wirusowi polio wywołującemu chorobę Heine-Medina. W 1959 r. zorganizował akcję przekazania Polsce 9 milionów dawek tej szczepionki, dzięki czemu liczba zachorowań zmniejszyła się z ponad tysiąca w 1959 r. do 30 w 1963 r. Od lat żyje w USA, opublikował 850 prac naukowych, przez wiele lat kierował Instytutem Wistara w Filadelfii. Założyciel Fundacji „Koprowski”, której zadaniem jest wspieranie współpracy naukowej polsko-amerykańskiej. Autor książki pt. Wygrać każdy dzień (we współpracy z Agatą Tuszyńską; Warszawa 1996). Honorowy Obywatel Miasta Stołecznego Warszawy (2007). Mieszkał w Wynnewood (stan Philadelphia), w Stanach Zjednoczonych.

*   *   *

Zobacz także:

Lucjan Wolanowski o Hilarym Koprowskim

Powrót do spisu treści