Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Krystyna Goldbergowa (1930-2017)

Lucjana Wolanowskiego poznałam przed ponad półwiekiem, w ważnym i dla niego i dla mnie 1953 roku. Wtedy to ukazał się pierwszy tom jego reportaży Przeważnie o ludziach, ja zaś zostałam pracownikiem stworzonej przez Zbigniewa Stolarka redakcji reportaży w „Iskrach” i tak się stało, że i Lucjan i ja byliśmy i pozostaliśmy wierni temu gatunkowi.

O swojej pierwszej książce po latach wypowiadał się niechętnie, mówiąc, że to „nudy na pudy o budowach socjalizmu”. Nie zgadzam się z tym. Moim zdaniem, w czasie, gdy w Polsce ukazywały się książki „o śrubkach i uszczelkach”, jak się mawiało, ta ksiązka była właśnie „o ludziach”. Co więcej - jej kształt formalny: język, styl, konstrukcja reportaży, daleki był od „bylejakości”, zapowiadał p i s a r z a.

Musimy zdobyć Wolanowskiego - powiedział mi Zbyszek Stolarek i tak się stało. Już wkrótce wydaliśmy. m.in. jego reportaże z Czechosłowacji pt.: Na południe od Babiej Góry. Ale na kolejne książki czekaliśmy kilkanaście lat. Najpierw Lucjan miał kłopotów co niemiara, publikując swe relacje z krakowskiego „Procesu Mazurkiewicza”. Później, jako etatowy dziennikarz „Świata”, „Dookoła świata”, współpracownik „Przekroju” - musiał przecież wypełniać swoje dziennikarskie pensum. Był poza tym wierny „Czytelnikowi”, gdzie ukazywały się jego późniejsze książki, które przyniosły mu sławę, nie tylko w Polsce. Był tłumaczony na 7 języków obcych. Nie będę ukrywać - zazdrościliśmy kolegom z Wiejskiej Zwierciadła bogini, Księżyca nad Tahiti..., Klejnotu Korony. Cóż jednak mieliśmy robić?...

.

.

Dopiero w 1969 roku Lucjan przyjął naszą propozycję otwarcia nowej serii w dziale reportaży „Iskier” pt.: „Łowcy sensacji”. Był jej pierwszym autorem, wydając książkę Z zapartym tchem. „Materiał zbierał zarówno w trzech wędrówkach dookoła świata, jak i wyprawach na ulice Warszawy. Reporter przedstawia »króla pereł«, niewiarygodnego pana Mikimoto, zaprasza na polowanie na wieloryba i do kasyna gry w Monte Carlo. Przyglądamy się akcji polskich statków ratowniczych na wodach norweskich, śledzimy przebieg wielkiej epidemii cholery w Hongkongu. Idziemy między trędowatych w Japonii i wstępujemy na ulicę w Singapurze, gdzie się umiera. [...] W australijskim buszu ściga nas tropiciel śladów, dosłownie «od kuchni» poznajemy wielką restaurację w Paryżu. Ponure echa wojny i okupacji odżywają na sali sądowej w Warszawie, a na Nowej Gwinei, tam gdzie czas się zatrzymał, wędrujemy między ludożerców” - napisałam wówczas na skrzydełku obwoluty tej książki.

Lata 60. przyniosły „latającemu reporterowi” bodaj najciekawszą podróż. Jak wiadomo, Klejnot Korony - książka o Hongkongu, zyskała uznanie Światowej Organizacji Zdrowia. Współpracując z nią Lucjan napisał jedną z najważniejszych, tłumaczonych na wiele języków, książek - Upał i gorączka, o chorobach tropikalnych rejonu Pacyfiku, groźnych również dla Europy - którą mogliśmy dwukrotnie wydać w „Iskrach”. Po latach, w 1996 roku wznowiłam ją w reaktywowanej serii „Dookoła Świata”, w wydawnictwie „Muza”. Później jeszcze ukazał się w „Iskrach” wybór jego reportaży pt.: Walizka z przygodami.

.

Tekst wpisany do egzemplarza książki Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia (Wyd. Muza, Warszawa 2006, seria: „Dookoła świata” pod redakcją Krystyny Goldbergowej),
w 85. rocznicę urodzin pisarza
(Archiwum Mariusza Kubika)

.

Najważniejszym jego tematem była Australia i jej poświęcił najbardziej znane swoje książki. Wracał tam chętnie, również do swojej córki Anny. Anna, Ania, Anusia - to właśnie ona - córeczka, była jego największą miłością. Gdy była malutka, opiekował się nią jak najczulsza matka. A gdy o niej opowiadał, oszczędnie dobierając słowa - gadulstwa nie cierpiał - w jego czarnych, smolistych oczach zapalały się złote, radosne iskierki. Takie oczy mają tylko dobrzy ludzie. Lucjan był dobrym człowiekiem. Nigdy nie użalał się nad sobą, nigdy nie opowiadał o przeżyciach czasu wojny, kiedy się ukrywał. Podobnie, jak ja - w trzecim i czwartym pokoleniu - Lucjan był Warszawiakiem. I kochał to nasze miasto, chociaż nigdy nie mówił o tym.

.

Dedykacja Lucjana Wolanowskiego dla Krystyny Goldbergowej
- Warszawa, 5 czerwca 1970 r.
(Fot. Archiwum Krystyny Goldbergowej)
.

Najbardziej wyszukane dowcipy, z których słynął, opowiadał zawsze z kamienną twarzą. Słuchacze zarykiwali się ze śmiechu a on nawet się nie uśmiechnął. Nazywano go "ścianą płaczu", choć chyba ten drugi rzeczownik nie jest może tak bardzo celny.

Nigdy nie zatajał swojego żydostwa ale i tego, że księgi Talmud są mu całkowicie obce. Pochowano go na warszawskim Cmentarzu Żydowskim, bez „B.P.” na tabliczce. Odpoczywaj w pokoju mój bracie - półbliźniaku. To nie żart! - urodził się, jak ja, 26 lutego, tyle, że data roku była inna.

KRYSTYNA GOLDBERGOWA

Warszawa, 2006

.

Krystyna Goldbergowa - Warszawa, 4 sierpnia 2006 r.
(Fot. Mariusz Kubik)

.
Krystyna Goldbergowa (ur. 26 lutego 1930 r. rw Warszawie, zm. 30 marca 2017 r.  tamże) - redaktor, dziennikarka. M.in. przez 32 lata (do 1984 r.) związana z Państwowym Wydawnictwem „Iskry”, kierownik redakcji reportażowej, opiekunka znanej serii reportażu podróżniczego „Naokoło świata”, wznowionej pod jej kierownictwem w latach 1995-1998 w Wydawnictwie „Muza” („Dookoła świata”). Wieloletnia wykładowczyni Instytutu Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, autorka kilku antologii reportażu polskiego: Tu zaszła zmiana (Instytut Wydawniczy "Nasza Księgarnia" 1975), Klucze do zdarzeń (wespół ze Zbigniewem Stolarkiem; Państwowe Wydawnictwo "Iskry" 1976), Losy nie wymyślone (Państwowe Wydawnictwo "Iskry" 1980), Rachunek sumienia (Krajowa Agencja Wydawnicza 1984). Mieszkała w Warszawie.

Powrót do spisu treści

.

red. Krystyna Goldbergowa z egzemplarzem książki Wokół reportażu podróżniczego.
Tom 3. Lucjan Wolanowski (1920-2006). Studia - szkice - materiały

- Warszawa, 2 listopada 2009 r.
(Fot. Mariusz Kubik)


.

 

.

.