Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Nasz fotoreporter z wizytą u Lucjana Wolanowskiego (1965)

„Życie Warszawy” (dodatek ilustrowany)
Nr. .. / 31. 10. 1965 r. 

Lucjana Wolanowskiego zastaliśmy w jego mieszkaniu w Warszawie przy rozpakowywaniu bagażu. Zajrzeliśmy ciekawie: to jedyny reporter polski, który trzykrotnie odbył podróż dookoła świata, nie licząc naturalnie takich "dojazdów” jak przelot z Londynu do Wellington na Nowej Zelandii czyli grubo ponad 20 tysięcy km. W jedną stronę...

Z tej trzeciej podróży dookoła świata Wolanowski przywiózł skórę kangura i malowidła australijskich tubylców na korze, rzadkie muszle z Morza Koralowego, oraz kilka tysięcy zdjęć i materiały do wielu reportaży. Był bowiem na Przylądku Kennedy’ego na Florydzie podczas wystrzeliwania pojazdu kosmicznego „Gemini 5”, był w Australii na terenie „mili, którą dotknął Midas” czyli w zagłębiu złota, pływał z australijską flotą wielorybniczą i - jak już pisał na naszych łamach - na statku zaopatrującym latarnie morskie na wysepkach Morza Koralowego.

Na jednym zdjęciu pokazuje właśnie przepustkę na wejście do bazy astronautów, na drugim - rzeźbę drewnianą z Nowej Gwinei oraz najbardziej współczesną lalkę amerykańską Barbie, którą przywiózł na prywatne zamówienie swej córki.

- Jaki jest wspólny mianownik wrażeń z tej trzeciej wędrówki dookoła świata?

- Była to w pewnym sensie „podróż po polsku”. Polaków spotkałem w osadach i miastach, gdzie diabeł mówi dobranoc, na pustyni i w powietrzu... Pyta pan, gdzie spotkałem rodaków? Chyba łatwiej by mi było wyliczyć miejscowości, gdzie ich nie spotkałem.

Fot. LUCJAN FOGIEL

Powrót do spisu treści

.