Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Mały poczet dziennikarzy polskich - Lucjan Wolanowski (1967)

„Polityka” (Warszawa)
Nr 15 / 15. 04. 1967 r. 

W czerwono-czarnych barwach „Świata” trzy podróże dookoła Ziemi i loty nad biegunem północnym. A w tym wielkim świecie obszary szczególnie penetrowane, do których wraca najchętniej: wschodnio-południowa Azja, Australia, Oceania. Dalej niż daleko! Tam, wśród Maorysów na Nowej Zelandii spełniły się reporterskie sny dwudziestolatka (ur. 1920), który uzbrojony w rewolwer, samotnie spacerował nocnymi, wyludnionymi uliczkami Podkowy Leśnej tak tylko łykając świeżego powietrza - w dzień, w ukryciu, bezustannie wyłapywał zagraniczne radiostacje, by odebrane reportaże wojenne dostarczać polskiej prasie konspiracyjnej: „Kronice” i „Dniu Warszawy”. Tak w 1941 r. tymi „Historyjkami w cieniu historii" debiutował nasz „latający reporter”.

O Hawajach marzył - każdy marzył wtedy o swoich Hawajach. Nie marzył na pewno o ławie oskarżonych, na której pod zarzutem zniesławień wypadło mu przesiedzieć (w sumie rozpraw ciągle odraczanych) dłużej, niż siedział na niej ponury bohater jego sądowych reportaży: Mazurkiewicz. Sprawozdawcę „Świata" zainteresowały bowiem układy personalne środowiska mordercy (waluciarze, kapusie, kolaboranci) - i oto dwaj panowie oskarżyli go o zniesławienie. Latami ciągnące się procesy wygrał Wolanowski. Może napisze książkę o procesach własnych.

Zaczynał zaraz po wojnie – w PAP i w „Przekroju”. Od 1951 pracuje w „Świecie”. Najpierw szlaki krajowe i książki o sprawach krajowych: Przeważnie o ludziach, Cichy front (o siatce szpiegowskiej Gehlena). Potem szlaki prowadzą dalej. Czechosłowacja (Na południe od Babiej Góry), Szwajcaria, Skandynawia, aż po kręgi podbiegunowe (Dokąd oczy poniosą…). Japonia (Zwierciadło bogini), Honkong (Klejnot Korony - nagroda SDP), Azja, Malaje, Nowa Zelandia (Dalej niż daleko), Australia (Poczta do Nigdy-Nigdy). Choć zaraza cholery ogarnie Wolanowskiego w Hongkongu, choć będzie akredytowany przy wojskach desantowych ONZ na Nowej Gwinei (1962), choć na kosmodromie Kennedy’ego będzie świadkiem startu „Gemini 5” – nie ciekawostek szuka po świecie. Pokazuje narody w życiu codziennym. Świetnie pisze (i doskonale – choć rzadko - gawędzi w TV). Jego reporterskie książki są wielokrotnie wznawiane w Polsce, ZSRR, Czechosłowacji, Niemczech, Bułgarii.

Powrót do spisu treści

.