Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Teraz opowiada się, jak zaraza uderza w miasto

Po południu szóstego dnia siódmego księżyca Roku Wołu sposobiłem się do wyjścia na miasto z mego pokoju hotelowego w Kaulun, czyli Dziewięciu Smokach, w brytyjskiej kolonii koronnej Hongkong, co znaczy Wonny Port.

Silnik urządzenia klimatyzacyjnego tłoczył do pokoju chłodne powietrze. Trzeba było jednak opuścić tę wyspę szczęścia i zanurzyć się w wilgotny upał władający o tej porze roku trzymilionowym miastem. Zmieniałem czwartą już owego dnia koszulę, kiedy małe radio, ustawione na stoliku nocnym, częstowało mnie z głośnika popisami orkiestry kobziarzy, stacjonowanego tu pułku szkockiej piechoty. Raptem przerwano nadawanie melodii, zrodzonych na dalekich wrzosowiskach i speaker swą oksfordzką angielszczyzną powiedział: - Panie i panowie, prosimy o uwagę, za chwilę nadamy ważne oświadczenie...

Potem dobiegł mnie spokojny głos doktora Mackenzie, który w urzędzie gubernatora odpowiada za sprawy zdrowia. Powiedział, że do kostnicy w Kaulun dostarczono z dżonki przycumowanej w porcie zwłoki dwunastoletniego chłopca, zmarłego na nieokreśloną bliżej chorobę. Równocześnie przywieziono do szpitala sześcioletnią dziewczynkę w bardzo ciężkim stanie. Badania bakteriologiczne potwierdziły w obu wypadkach to, co od początku przypuszczali lekarze: Hongkong nawiedziła cholera...

Administracja kolonii - powiedział lekarz - poczyniła wszystko, co w, jej mocy, aby nieść pomoc. Wezwał do bezwzględnego przegotowywania wody do picia, wystrzegania się surowych warzyw i owoców, ostrzegał przed spożyciem owoców przejrzałych. I stwierdził, że nie ma podstaw do paniki.

Zaraz potem posypały się komunikaty. Rodziny żołnierzy stacjonowanych tu garnizonów brytyjskich mają stawić się u lekarzy pułkowych w celu przejścia szczepień. Podano nazwy pływalni, które zostają natychmiast zamknięte dla uniknięcia rozprzestrzeniania zarazy, która - jak sądzono – zawleczona została z Makau, czyli Oumen, portugalskiej kolonii w Chinach. Makau ma stałe połączenie promem z Hongkongiem, pasażerowie są więc teraz ściśle kontrolowani przez służbę sanitarną, prom - który przypłynął dziś w południe - przywiózł już o czterystu pasażerów mniej niż zazwyczaj. Wszystkie te informacje powtórzono zaraz w dwóch dialektach chińskich. Ucichły kobzy szkockich górali. Zaraza nadeszła...

Rozdział nastepny