Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Tu widzimy procesję, mającą zażegnać zarazę...

... ale większość nadal bardziej wierzy w szczepienia

Tajfun Lorna uderzył dziś w Tajwan, zabijając tylko trzech ludzi a raniąc czterech. Straty materialne powstały na polach trzciny cukrowej. Lorna była też na Filipinach, gdzie zabiła dwóch ludzi i wyrządziła straty w zbiorach, oceniane na 2 miliony pesos. Hongkong został ominięty. Lorna nie zjawiła się w kolonii, jeżeli dobrze pójdzie, to i Mary, jaka gdzieś tam zrodzi się na Oceanie Spokojnym - nie odwiedzi miasta. Kto wie, może to korowód dżonek i sute ofiary odwróciły to nieszczęście?

Ludzie dżonek przeszli dziś ulicami miasta w dwugodzinnej procesji. Nieśli wizerunek bożka Tam Kung, patrona rybaków, który opiekuje się nimi zawsze w godzinach grozy. Spalano ofiarne kadzidła, wybuchy ogni sztucznych wyrastały nagle z hałasu ulicy, kiedy wierni szli błotnistymi uliczkami starego portu. Stary kapłan najpierw odtańczył przed świątynią taniec z mieczem, którym chciał przebić zarazę, potem posadzono go w lektyce z oczyma zawiązanymi czerwoną szarfą i niesiono przez miasto. Wywijał nadal szablą, kobiety klękały przed starcem na ulicy i obrzucały go pachnidłami.

Zaraz za nim niesiono wizerunek „Białej Małpy”, też wsławiony działaniem w czasie cholery. Przeciw demonom i złym duchom nie ma nic lepszego niż ten wizerunek. Przed procesją tańczyła kobieta w czerni.

Z Chin Ludowych nadeszło już 300 tysięcy cm3 szczepionki, dar Chińskiego Czerwonego Krzyża. Przybywają samolotami transporty z Indii, Wielkiej Brytanii i Sarawaku. Dziś rano wyładowano na lotnisku szczepionkę z Francji oraz Stanów Zjednoczonych. Tyle tylko, że butelek po dżinie marki Gordon nadal nikt nie odstawia. Radio nawołuje, jedwabnym głosem speaker zapewnia, że butelki nadają się tylko na stłuczkę, że fabryka nie przyjmuje zwrotu, a zresztą kto by tam woził puste butelki aż do Anglii... I szczepionka nie spada w cenie, jeszcze się utrzyma na tym poziomie przez kilka czy kilkanaście godzin. Nie zastanawiaj się więc, wypluj te grosze, zaszczep się, nim nie będzie za późno...

Ekscelencja C. B. Burgess wizytował dziś szpital na High Street. Rozmawiał z pacjentami, interesował się warunkami pracy personelu. Potem udał się na kwarantannę. Zwiedził pralnię, salę dla dzieci. Opuszczając budynki przy Chatham Road, Jego Ekscelencja oświadczył: - Wszystko tu jest wręcz wspaniałe.

*   *   *

Autor pragnie podziękować Jerzemu Lobmanowi za cenne rady i wskazówki, które pozwoliły ustalić poprawne brzmienie nazw, występujących w tej książce, oraz wyjaśnić istotny sens niektórych opisanych tu prastarych obrzędów i praktyk.

Powrót do spisu treści