Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Ocean nie bardzo Spokojny (1967)

Ocean nie bardzo Spokojny. Reporter na Tahiti i Bora Bora, na Fidżi i Nowej Kaledonii, Nowej Zelandii i Nowej Gwinei, na wielu innych wyspach rozsianych po Oceanie Spokojnym, na Malajach i w Singapurze, Hongkongu i Kambodży; o dolach i niedolach, radościach i smutkach lądów i ludów w rejonie Pacyfiku

Spółdzielnia Wydawnicza "Czytelnik", Warszawa 1967

.

.

*   *   *

Co widziałem w krajach położonych w rejonie Oceanu Spokojnego, czyli po prostu zwięzły przewodnik po kartach tej książki

Wszyscy na pokład!

* Krótkie zapiski z długiej drogi
O podróżach można nieskończenie. Ze swego bagażu reporter wyciąga więc różne świstki, karteluszki i notatki, aby przy ich pomocy odtworzyć klimat swej wędrówki. Opowiada też o przygotowaniach do wyjazdu dalej niż daleko i o tym, jak wreszcie usłyszał zawołanie: "All aboard!", czyli "Wszyscy na pokład!".

* Opowieści żółwia Tui Malila
Aby zrobić nam apetyt na dalszą wędrówkę z reporterem, stary żółw, pamiętający czasy króla Stasia, opowiada o przemianach, jakie za jego życia zaszły na wyspach Oceanu, zwanego Spokojnym. Nazwa ta nie bardzo ma pokrycie, ale nie myśmy ją wymyślili. Proszę więc o niestrzelanie do pianisty, on robi, co może!

Aktualności z atolu

* Z dala od tego wszystkiego
Oto jesteśmy na Wyspach Pod Wiatrem. Bora Bora w epoce odrzutowców. Wędrujemy też na Tahiti, aby naocznie ustalić, ile jest prawdy w opowiadaniach o urokach tej wyspy. Mit Mórz Południowych nie przeminął, wymaga jednak pewnych poprawek. A zresztą, jak zauważa reporter podsumowując swe notatki, „w naturze ludzkiej leży chęć pójścia tam, gdzie się dotąd nie było..."

* Księżyc nad Tahiti - odrzutowce też
Stare tahitańskie legendy przeplatają się tu z realizmem dnia dzisiejszego. W innym miejscu reporter prawi o niebezpieczeństwie przebywania pod palmą kokosową, do tego doszła jeszcze znacznie, znacznie poważniejsza groźba... bomby wodorowej; wyspy Mórz Południowych stały się poligonem doświadczalnym.

* Fiu!!!
O dziwnych obyczajach i dziwnym znaczeniu tahitańskiego słowa „fiu!”. Tamże o tym, jak reporter jedzie na miłosne zwiady jako pełnomocnik zakochanego, porzuconego przez dziewczynę... O żegludze na piękną wyspę Mooreę, gdzie reporter jest jedenastym... białym. O czym śpiewają dziś na wyspach Mórz Południowych, jak się kupuje musztardę „na listku” i co to znaczy „lipcowe dziecko...”

* Emil zwany Gauguin
O ulicy Małej Polski w Papeete, stolicy Tahiti, i o smutnym procesie nieślubnego syna słynnego malarza. Jedna z tych ponurych spraw, wynikłych ze styku cywilizacji wyspiarzy z cywilizacją białego człowieka.

* Przygoda za milion dolarów
Razem szukamy Reri, tahitańskiej dziewczyny, która niegdyś grała w polskich filmach. Skoro już mowa o filmie, to oglądamy nakręcanie plenerów ,,Mutiny on the Bounty". Reporter skromnie zauważa, że fabuła filmu nieznacznie przewyższa atrakcyjnością 'przygody przy... nakręca

* Piekło na wyczerpaniu
Z Wysp Towarzystwa płyniemy na Wyspę Makatea w archipelagu Tuamotu. „Radio Kokos” poświęca nam specjalną audycję, poza tym idziemy do dentysty i oglądamy dziwy wyspy, gdzie są aż trzy samochody.

Nowe opowieści Mórz Południowych

* Mała kava, duży cukier
Kava - to narkotyk, ale reporter źle się o nim wyraża. Kilka kulinarnych spostrzeżeń o „długiej świni" - jak się zwał niegdyś w miejscowym narzeczu człowiek... Dużo o cukrze, plantacje trzciny cukrowej są podstawą bytowania Fidżi.

* Korona kontra Khanai
Idziemy do kolonialnego sądu na sprawę o mord rytualny. Sala sądowa jest soczewką skupiającą różne dramatyczne sprawy z życia kolonii koronnej.

* Chrząszcz brzmi w trzcinie
O reklamach na wyspach Mórz Południowych, o pieczonych gołąbkach, leniwych ropuchach i innych sprawach, pozornie mało istotnych, ale dających wgląd w realia tych dalekich stron.

Nikiel, nadzieje, niepokoje

* Narodziny legendy
Wyspy-więzienia. Smutny temat, bo dotyczy tragedii bohaterów Komuny Paryskiej. Staramy się iść tropem współczesnej legendy o Johnie Frum, razem z kanakami przeżywamy nadzieje i nędze czekania na wielki, biały statek, mający dostarczyć lodówki, radioaparaty, buty oraz... blondynki.

* Bardzo dziwne wyspy
O ile już sam tytuł rozdziału nie zachęca do czytania, to trzeba nadmienić, że chodzi o kraj pod dwiema flagami, dziwoląg dwudziestego wieku. Czy kot jest Francuzem? Czy pies jest Brytyjczykiem? Szef kuchni poleca; radzimy przeczytać.

* Kogut lata wysoko
Archipelag Lojalności ma swoje dziwy. Tak samo i Nowa Kaledonia, ta współczesna „Wyspa Skarbów”, gdzie w hucie niklu pracują kanacy przybyli prosto z dżungli. Odwiedzamy kacyka i jego trzy żony, wizyta ta budzi w nas wątpliwości co do zalet naszej cywilizacji...

U Pana Boga za piecem

* Długa, biała chmura
Znasz-li ten kraj, gdzie na jednego dwunożnego mieszkańca wypada aż 20 owiec? Jeśli nie znasz - to przeczytaj w tym rozdziale o baranich baronach, wojowniczym dentyście, pasiece w Papakura i o deszczowym ptaku.

* Trzecie oko i dziób na bakier
Jeszcze o Nowej Zelandii, jej dzielnych ludziach i dziwnych zwierzętach. O tych drugich - mało, przeważnie o tych pierwszych.

A reszta jest pytaniem

* Wyspa szóstego wieczoru
Oto kraj, gdzie ciurkiem płyną krokodyle łzy. Ale nie to jest najważniejsze. Bo oto spór o Irian Zachodni między Holandią a Indonezją dochodzi do stanu wrzenia. Wojna wisi na włosku. Świat odetchnął z ulgą, gdy wreszcie o świcie lądują na wyspie wojska Narodów Zjednoczonych. Reporter był przy tym.

* Ludożercy tez ludzie
Zazdrośnie strzeże Nowa Gwinea swych tajemnic, spowitych w dżunglę. O niesamowitej chorobie, zwanej ,,roześmiana śmierć", o ludożercach i ich konfliktach z prawem białego człowieka. Reporter w sercu tropikalnej kniei spotyka Polaków, wędruje na granicę epoki kamiennej.

Łykam wiatr

* Malajzja: czas przeszły dokonany
Dramatyczna wycieczka w historię nowego kraju, którego narodziny reporter oglądał. W opowieści udział biorą: oficerowie i dżentelmeni, brzuchaty sułtan i jego nieszczęśliwe niewolnice, żeglarze i odkrywcy, władcy i kulisi, generał Jamasita zwany ,,Tygrysem Malajów” oraz sam Król Kauczuk. Ten ostatni - oczywiście jest najważniejszy.

* Cień pancerki
Pewnego dnia trzech Chińczyków zjawia się w gabinecie brytyjskiego plantatora kauczuku na Malajach. Zgodnie z zasadami dobrego wychowania powiedzieli mu grzecznie „Witaj, panie!", po czym zastrzelili go na miejscu. Tak doszło do wydarzeń, których cień pada jeszcze po dziś na Malajzję. Tamże można przeczytać o malajskich czarach i innych sprawach ponurych, które ciągle liczą się w tamtych stronach.

* Klub milionerów
Nie, nie - tam się nie zapiszemy, trzeba wykazać się najpierw posiadaniem miliona dolarów. Reporter rezygnuje więc z przynależności do tego klubu, ale nie rezygnuje z „łykania wiatru", czyli nocnych wędrówek po Singapurze. W Roku Królika zaczęła tam działać telewizja, a na boisku golfowym zrodziła się koncepcja nowego państwa - Malajzji. Oto relacja z ostatnich tygodni przed narodzeniem tego tworu.

* Tu się umiera
Osoby wrażliwe proszone są usilnie o zrezygnowanie z czytania tego rozdziału. Reporter ogląda mianowicie dom, do którego ludzie wchodzą o własnych siłach, a skąd 'potem wynosi się ich zwłoki. W tym samym rozdziale będzie o czterech światach Singapuru, gdzie można kupić wszystko, od cytryny do dziewczyny.

* Co się stało w Brunei?
Późną nocą w słynnym hotelu Raffles w Singapurze reporter ogląda zabawę brytyjskich oficerów, którzy o brzasku odlatują na front do Brunei. Tam dżungla płonie, powstańcy walczą przeciw doborowym żołnierzom z „Queen’s Own Highlanders”, słynnym Gurkhom oraz dzikim Dajakom - „łowcom głów". Co się stało w Brunei?

Klejnot Korony

* Hongkong
Zjawiamy się w Hongkongu, brytyjskiej kolonii koronnej - w momencie, kiedy wybucha tam wielka epidemia cholery. W tych dramatycznych dniach wielkie skupisko chińskie żyje dalej swym własnym życiem. Zaraza jeszcze bardziej podkreśla niedole nędzarzy. „Jeżeli jesteś biedny - musisz umrzeć" - oto synteza wrażeń reportera. Idziemy do spelunki, gdzie pali się opium, wstępujemy na spektakl kolonialnej sprawiedliwości, dowiadujemy się o handlu dziećmi i z niepokojem śledzimy doniesienia o nadchodzącym tajfunie. Całość zdecydowanie przygnębiająca, jeżeli udziela wam się nastrój lektury, to radzimy od razu zabrać się do następnego rozdziału a ten pominąć.

Kamienna sława

* Dzisiejszy dzień dawnych dziejów
Wracając w rodzinne strony do Europy, reporter zagląda po drodze w karty kambodżańskiej dżungli. Przed wiekami wchłonęła ona wielkie miasto, zabite przez okrutnego wroga. Samoloty szukają teraz śladów dawnej cywilizacji, odkrywają kwitnące niegdyś osady, gdzie teraz ulicami przechadzają się tylko tygrysy, w świątyniach mieszkają pantery, a małpi lud hałasuje tam, gdzie niegdyś na bazarze kupcy wystawiali towary z całego świata. O tym, jak antybiotykami ratuje się przed zniszczeniem kamienną sławę.

* Chwila zadumy, czyli kapcie na dzwonnicy
Reporter, który powędrował dalej niż daleko, wraca wreszcie do swego pokoju numer 13 w mieście położonym bliżej niż blisko. Feralna trzynastka nie odstręcza też reportera od zwięzłego pożegnania z Czytelnikiem, któremu powiada: „Do zobaczenia!"

Teraz Czytelnik powinien być już zorientowany w układzie tego tomu, czyli nie nabywa kota w worku. Jeżeli przystępuje do lektury - to dziękuję za uwagę. Spotkamy się znów przy następnej, piątej z kolei, reporterskiej relacji z rejonu zachodniego Pacyfiku. Nazywać się ona będzie „Poczta do Nigdy-Nigdy”, opowie o Australii, kraju kangura oraz białego człowieka.

L. W.

*   *   *

.

.

„Czytelnik”, Warszawa 1967

Suma stron: 540. Nakład 16280 egz.

Ark. wyd. 34,75. Ark. druk. 33,75+6,5.
Oddano do składania 3 XII 1966 r. Podpisano do druku 26 IV 1967 r. Druk ukończono w czerwcu 1967 r. Cena 42 zł. 

Obwolutę i okładkę projektował: Władysław Brykczyński

Fotografie: Lucjan Wolanowski

Układ fotografii: Barbara Kilińska

*   *   *

Przekład czeski - Neklidné Tichomoří, Praha 1970 (tłum. Anetta Balajková)