Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Buntownicy Mórz Południowych (1980)

Buntownicy Mórz Południowych. Reporter na tropie buntu na okręcie Jego Królewskiej Mości „Bounty”

Instytut Wydawniczy "Nasza Księgarnia", Warszawa 1980 [właśc. 1981], 1986

..

..

*   *   *

Tropikalna noc płaszczem milczenia spowijała narady spiskowców na pokładzie okrętu Jego Królewskiej Mości „Bounty”. Gdy przybladł na nieboskłonie Krzyż Południa, Fletcher Christian skrzyknął kamratów. O świcie okręt był już w ich rękach. Dowódca William Bligh i ci z załogi, którzy dochowali mu wierności, zostali przez buntowników wrzuceni do szalupy i zostawieni na łasce losu na bezkresnym oceanie. Gdy mała łupinka, kołysana falami, znikła im z oczu, zbuntowani marynarze ruszyli w dalszy rejs. Nie znali portu docelowego, nie wiedzieli, jak ułożą się ich losy. Ale marzyło im się ustronne miejsce, daleko, gdzieś po drugiej stronie tęczy, gdzie nie dosięgnie ich karzące ramię brytyjskiej sprawiedliwości. Jakaś wyspa na uboczu morskich szlaków, gdzie już na tym świecie założą sobie raj i żyć będą z dala od żelaznej dyscypliny i gniewu kapitana.

Podnieśli żagle, aby poprzez Tysiąc i Jedną Przygodę wpłynąć na karty Historii.

Oto są ich dzieje, opowiedziane przez autora, który w dwa wieki później wędrował ich tropem przez wyspy Oceanii.

*   *   *

Spis treści

* Pod błękitnym kołnierzem
Rozdział pierwszy, w którym wraz z autorem wędrujemy na Tahiti i oglądamy pewne wydarzenie, wiodące do narodzin pomysłu tej opowieści. Potem słów kilka o długiej wędrówce śladami tematu i o tym, dlaczego wydał się on godny opowieści.

* Pływająca szklarnia
Rozdział drugi, gdzie przedstawiane są przyczyny, dla których Admiralicja wysyła na koniec świata okręt Jego Królewskiej Mości „Bounty”. Poznajemy dowódcę i jego podwładnych. Niedługo podniosą kotwicę, niektórzy z załogi już nigdy nie ujrzą ojczystych brzegów. Inni – powrócą, ale w kajdanach.

* Zrodzone z marzeń
Rozdział trzeci, w którym mowa jest o tym, jak bardzo wyspy Mórz Południowych pociągały wyobraźnię Europy przed dwoma wiekami. Próbuje się tu oddzielić fakty od fikcji i pokazać świat, ku któremu miał płynąć „Bounty”.

* Jak to na okręcie ładnie
Rozdział czwarty, w którym wracamy znowu do starej, kochanej Anglii, aby pokazać dziwne obyczaje epoki tak, jak przedstawiały się one w brytyjskiej flocie. To jest niezmiernie istotne dla zrozumienia nastroju marynarzy.

* Rozkołysany horyzont
Rozdział piąty, w którym opowiada się trochę o „białym niebezpieczeństwie”, jakie pojawiło się na Wyspach Mórz Południowych, oraz mowa jest o Europejczykach, którzy przestali się zachwycać urokiem Oceanii, jak też o tych, którzy zostali jej urokom wierni.

* Zatoka Przygody
Rozdział szósty, w którym wstępujemy ma pokład okrętu „Bounty” płynącego na koniec świata po drzewo chlebowe. Jednak codzienna kromka chleba dla załogi staje się coraz mniejsza, dowiadujemy się też, że dwa bochny sera i baryłka octu z zapasów okrętowych trafiły do… domostwa kapitana. Ale i bez octu cierpka coraz bardziej staje się żegluga ku pięknej wyspie Otaheite.

* Chęć, której wieki w ludziach nie wygaszą
Rozdział siódmy, w którym mowa jest o tym, jak „Bounty” wreszcie znalazł się u wybrzeży pięknej wyspy Otaheite. Ale i w tym raju na ziemi świstał „kot o dziewięciu ogonach”. Narastał gniew, który w końcu miał się stać silniejszy niż lęk, miał złamać żelazną dyscyplinę i groźne słowa praw, nakazujących bezwzględne posłuszeństwo wobec dowódcy.

* Słomka na grzbiecie wielbłąda
Rozdział ósmy, w którym śledzimy z niepokojem, jak zbliża się nieuchronnie moment, kiedy przeznaczenie kościstym palcem zastuka do drzwi kajuty kapitańskiej na okręcie „Bounty”. Mała społeczność żeglarzy na bezkresnych wodach południowego Oceanu Spokojnego rozpada się coraz szybciej. Nie można już cofnąć wskazówek zegara. Rachunek krzywd musi być przedstawiony do zapłacenia. Nie wiemy jeszcze tylko, co będzie ową przysłowiową słomką, która złamie grzbiet wielbłąda.

* Wstań, śmiały Blaju
Rozdział dziewiąty, w którym kapitan Bligh przestaje być dowódcą okrętu „Bounty” i na pełnym morzu zostaje w szalupie. Towarzyszy mu garstka marynarzy z załogi „Bounty”. Niektórzy sami chcieli być u boku Bligia, innych zmusiły okoliczności.

* Pogodnej wyspy mieszkania gościnne
Rozdział dziesiąty, w którym rozwój wydarzeń sprawia, iż nasza opowieść konieczności potoczy się teraz drugim torem. Kiedy na falach Mórz Południowych kołysze się szalupa z kapitanem Blighem i jego towarzyszami niedoli – my zajmiemy się dalszymi losami okrętu „Bounty”. Buntownicy chcą ujść przed długim ramieniem brytyjskiej sprawiedliwości. Nie wątpią, że sięgnie ono po nich nawet i na koniec świata. Gdzież się więc skryć przed pościgiem? Co począć mają ci, których obecność między buntownikami jest przypadkowa? I cóż mają czynić marynarze, którzy zostali na „Bounty” pod przymusem?

* Mąż się przelęknie, niewiasta zapłacze
Rozdział jedenasty, w którym zajmujemy się losami kapitana Bligha i osiemnastu jego podwładnych, zostawionych w szalupie na bezkresnym oceanie. Miała ona ledwie siedem metrów długości, dwa – szerokości, niespełna metr głębokości. Wszystko było przeciw tej garstce ludzi: przeciążona łódź, brak map i broni palnej, a jednak dokonali wyczynu, który żyć będzie w pamięci tak długo, jak długo liczyć się będzie męstwo na morzu: w czterdzieści jeden dni przepłynęli sześć tysięcy siedemset kilometrów, docierając do holenderskich posiadłości na wyspie Timor, „przyczółka mostowego” białego człowieka na tym krańcu świata.

* Ponure wydarzenia w ponurej osadzie
Rozdział dwunasty, w którym mowa jest o dalszych losach garstki ludzi pod dowództwem kapitana Bligha. Są teraz na Timorze, w posiadłościach holenderskich. Niektórzy, przeżywszy czterdziestojednodniowy rejs w otwartej szalupie, nigdy nie ujrzą Anglii; zmarli na skutek trudów tej podróży, inni dotarli do ojczystych brzegów, ale nie było zgody między ludźmi, którym pospołu tyle razy śmierć zajrzała w oczy.

* Pościg i „Pandorra”
Rozdział trzynasty, w którym zdumieni Brytyjczycy dowiadują się, że dowódca przeżył bunt załogi, że nie został po prostu wyrzucony za burtę. Bohater jest fetowany, podejmuje go sam król, a chociaż chodzą słuchy, iż szykuje się wojna, to jednak sprawiedliwości musi się stać zadość: za buntownikami wyrusza pościg na Morza Południowe.

* Do piekieł, ale razem
Rozdział czternasty. Opowiada się tu, jak ścigano i więziono ludzi z „Bounty”, których zastano jeszcze na Otaheite, i jak straszna była rozpacz wyspiarzy, gdy widzieli, jakie cierpią katusze ich biali przyjaciele i krewni. Bezgraniczny był żal tahitańskich kobiet, gdy oglądały swych mężów, ojców swych dzieci, w kajdanach, na „wielkiej pirodze”, która uwiozła więźniów w dalekie strony. Na szlaku tym jednak ziściła się przepowiednia kapitana Bligha. Osoby wrażliwe uprasza się o nieczytanie tego rozdziału.

* Siedemnaście lat bez pięciu tygodni
Rozdział piętnasty, w którym idziemy na rozprawę do sądu. Dziwny to proces: nie ma tu ani głównego oskarżonego, ani głównego świadka oskarżenia. Lord Hood i inni dostojni panowie z Admiralicji orzekają o winie i karze, potem na okręcie Jego Królewskiej Mości „Brunswick” dochodzi do ponurego widowiska, które, zgodnie ze zwyczajem epoki, ściąga tłumy gawiedzi. A więc – czeka nas teraz wizyta na okręcie wojennym, gdzie zbiera się trybunał. Proszę wstać! Sąd idzie! Niech się dzieje Prawo!

* Harpun i pióro
Rozdział szesnasty, w którym mowa jest o tym, jak buntownicy z „Bounty” wynurzają się z mroków niepamięci. Można więc dowiedzieć się, dokąd zawiódł ich Fletcher Christian i jakie były losy małej garstki tych, którzy mu zaufali. Mowa też jest o narodzinach nienawiści, która doprowadziła do krwawych walk między brytyjskimi marynarzami a wyspiarzami z Tahiti, co związali z nimi swe losy. Dowiadujemy się o tragicznym zgonie przywódcy buntu, ale Historia nie rzekła jeszcze ostatniego słowa…

* Dla orłów i aniołów
Rozdział siedemnasty. Nie, nie mów tylko, proszę, że tak nie jest! Ileż to już razy przecierasz zmęczone oczy, oddychasz głęboko i powiadasz sobie, że dobrze by było znaleźć się z dala od tego wszystkiego, na małej wysepce Mórz Południowych. Tam, gdzie ludzie byliby dobrzy i życzliwi, gdzie się nikomu nie śpieszy, gdzie nie jest ani zbyt chłodno, ani upalnie, gdzie można by wyciągnąć się wygodnie pod palmą, gdzie… Ba, ale czy miejsce takie w ogóle istnieje? Ja twierdzę, że zbliżona do tego ideału jest wyspa Norfolk, najstarsza posiadłość brytyjska na półkuli południowej. Reklamuje się ona w prospektach jako „the most boring place in the whole wide world”, czyli “najnudniejsze miejsce w całym szerokim świecie”. Czy istotnie najnudniejsze? Posłuchajcie tej nowej opowieści Mórz Południowych, przywiezionej z wysepki, gdzie wczorajsza tragedia przerodziła się w spokojne bytowanie potomków dawnych buntowników i ich tahitańskich połowic!

* „Rozmarzony, mały ludek”
Rozdział osiemnasty, opowiada o zgonie ostatniego z buntowników, którzy osiedlili się na Pitcairn. Wyspa ma swoje dobre i złe chwile, ale z biegiem lat robi się na niej ciasno i Brytyjczycy postanawiają przesiedlić ludność w bardziej atrakcyjne miejsce. Ma nim być inna wyspa Mórz Południowych, znana z tego, iż „leży bardzo daleko wpław”. Skoro przedtem byli tacy, którzy chcieli wydostać się z niej za wszelką cenę, to znaczy, że była ona rajem, ale nie dla wszystkich.

* Prawo, mój panie? Jam jest prawem!
Rozdział dziewiętnasty i ostatni, w którym mowa jest o przedziwnym spotkaniu, do jakiego doszło w roku 1808 na Fore Street w brytyjskim mieście portowym Plymouth. Czyżby mogiła na wysepce Pitcairn, gdzie spoczywać miały zwłoki przywódcy buntu – była pusta? Czy arcydzieło jednego z angielskich „poetów jezior” o starym żeglarzu, który wraca w ojczyste strony – nie jest wyłącznie tworem wyobraźni? I co się stało z innymi bohaterami naszej opowieści, których trzeba nam już pożegnać? Spotykamy się po raz ostatni z kapitanem Blichem, znowu awansował i znowu zyskał rozgłos, gdyż… zbuntowali się przeciw niemu jego podwładni. A więc – czytajcie dalej!

* Mały słownik wielkiej przygody

* Wybrana bibliografia

*   *   *

.

.

Instytut Wydawniczy „Nasza Księgarnia” Warszawa 1980 [1981], ISBN 83-10-075871

Wydanie I. Suma stron: 296. Nakład 29700 + 300 egz.

Ark. wyd. 21,8. Ark. druk. 24,6.

Oddano do składania w listopadzie 1977 r. Podpisano do druku w styczniu 1981 r. Cena 85 zł. 

Ilustracje: Szymon Kobyliński

Opracowanie graficzne: Ewa Kulesza i Wanda Rodowicz-Cedrońska

Zdjęcia: Lucjan Wolanowski

Redaktor: Danuta Stępniewska

Redaktor techniczny: Janina Ściechowska

Korektorzy: Aleksandra Dmowska, Nawojka Peliwo

*   *   *

Instytut Wydawniczy „Nasza Księgarnia” Warszawa 1986 r., ISBN 83-10-075871

Wydanie II. Suma stron: 296. Nakład 40000 + 200 egz.

Ark. wyd. 21,8. Ark. druk. 24,6.

Oddano do produkcji w październiku 1985 r. Podpisano do druku w marcu 1986 r. Cena 400 zł.

Ilustracje: Szymon Kobyliński

Opracowanie graficzne: Ewa Kulesza i Wanda Rodowicz-Cedrońska

Zdjęcia: Lucjan Wolanowski

Redaktor: Danuta Stępniewska

Redaktor techniczny: Janina Ściechowska

[Korektorzy: Aleksandra Dmowska, Nawojka Peliwo]

.

Tekst wpisany do egzemplarza książki Buntownicy Mórz Południowych. Reporter na tropie buntu na okręcie Jego Królewskiej Mości „Bounty” (Instytut Wydawniczy "Nasza Księgarnia", Warszawa 1980), kilka miesięcy przed śmiercią autora
(Fot. Archiwum Mariusza Kubika)

.