Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Ani diabeł, ani głębina (1987)

Ani diabeł, ani głębina. Dzieje odkryć Australii opowiedziane ludziom, którym się bardzo spieszy

Nasza Księgarnia, Warszawa 1987

..

..

*   *   * 

Zbliża się rok 1988. Australia będzie obchodzić rocznicę dwóch wieków swego istnienia, istnienia najpierw jako kolonii brytyjskiej, potem jako kraju coraz bardziej uniezależniającego się od macierzy. Ale Brytyjczycy nie byli pierwszymi odkrywcami. Zjawiali się tam jeszcze wcześniej żeglarze, którym nie był straszny ani diabeł, ani głębina. Dzieje tych odkryć to pasjonująca opowieść. Zapełniłaby kilkanaście pękatych tomów. Dla ludzi, którym się spieszy, a chcieliby poznać temat – Lucjan Wolanowski zebrał śmietankę z najnowszych badań nad tymi dawnymi wydarzeniami. Autor odbył pięć podróży do Australii, poznał lądy i ludy tego rejonu świata i prowadzi Czytelnika tam, gdzie zjawiali się niegdyś odkrywcy.

Lucjan Wolanowski ma już za sobą kilka książek dotyczących bądź samej Australii, bądź jej bliższych i dalszych sąsiadów. Dlaczego wielki ląd tak długo pozostawał poza zasięgiem ekspansji europejskiej? Skąd i którędy zjawiali się odkrywcy, którym nie był straszny ani diabeł, ani głębina?

Na obwolucie książki fragment obrazu pędzla Louisa-Auguste'a de Sainsona, przedstawiającego odsłonięcie w roku 1825 pomnika francuskiego żeglarza Jeana Françoisa de La Pérouse’a. Francuz pojawił się w rejonie Zatoki Botany 26 stycznia 1788 roku, czyli akurat wtedy, gdy przybył tam z Wielkiej Brytanii pierwszy konwój zesłańców i strzegących ich żołnierzy. Zaniepokoiło to Brytyjczyków, podejrzewających, iż Francuzi mogą zgłosić roszczenia do Australii, zwanej wówczas Nową Holandią. 26 stycznia jest australijskim świętem narodowym (Australia Day). Nie minęły jeszcze dwa wieki od zarania kolonizacji wielkiego kontynentu "w dole globusa".

*   *   *

 Dziwni wędrowcy! Jakież historie szlachetne
czytamy w waszych oczach, głębokich jak morza?
Otwórzcie nam pamięci waszej skrzynie świetne,
klejnoty z gwiazd utkane i z niebios przestworza.
Chcemy płynąć zasiadłszy fantazji okręty!
Więc, aby rozweselić nasze straszne nudy,
przenieście na nasz duch, jak płótno rozciągnięty -
waszych wspomnień obrazy z ich wszystkiemi cudy!
Mówcie, coście widzieli!

Charles Baudelaire "Kwiaty grzechu" ("Fleurs du mal").
Przekład Antoniego Lange,
Warszawa 1894

*   *   *

Spis treści

* Odkryć rozkosz cudowna
Min-min, czyli ogniska obozowisk ludzi, którzy już dawno odeszli, są symbolem tej opowieści. Jak wyobrażano sobie „ląd w dole globusa” i jak sposobiono się do jego poznania. Ląd Gonneville’a. Jak ludzie szukali cennych przypraw a znaleźli… Australię.

* Mapa dla królewicza
Nowe domysły na stare tematy. Portugalia prowadzi „politykę ciszy”, nie chce dzielić się z nikim zdobytą wiedzą. Jak trzęsienie ziemi niweczy jej archiwa. Mapa Delfina. Kilka słów o nazwie. Austrialia czy Australia – różnica jednej litery.

* Sól we krwi
Chyba nie dowiemy się nigdy, kto był naprawdę pierwszy, zresztą nie był to chyba przybysz z dalekiej Europy. Azjaci mieli bliżej! Chińczycy wyruszają w poszukiwaniu tajemnic długowieczności, czyli skąd się wziął posążek zakopany dawno temu pod drzewem u północnych wrót Australii. Żeglarze z wysp obecnej Indonezji wyprawiają się rok w rok na płowy ogórka morskiego, wędzonego potem na lądzie australijskim. Europa ocknęła się po wiekach drzemki, ciekawa śle ekspedycję Magellana aż do przedsionka Australii. Tajne odkrycia Australii, czyli co się uda „odczytać” z wraków, które spoczywają w „mokrym grobie” na wodach wokół wielkiego lądu. Mahoniowy Statek – narodziny legendy czy ważny przyczynek do naszych rozważań? Szkielety ludzi pochowanych głową w kierunku Mekki świadczą o wyznawcach islamu, którzy pojawiali się regularnie na wodach australijskich.

* Ogniste Oko
Czy japońscy piraci grasowali aż u wybrzeży Australii? Jak szaty zdarte z nieszczęsnej Hiszpanki zdobiły wizerunek bożka wyspiarzy. Przedstawiamy wyspę Timor, raz po raz występującą w naszej opowieści. Złoty wiek Holandii, czyli europejscy żeglarze przeciw… europejskim żeglarzom. „Żebracy mórz” dochodzą do majątku.

* Cień obłoków
Siedemnastu Panów w Amsterdamie chce wiedzieć wszystko o dalekim lądzie, ale wysłani tam żeglarze oglądają go od niegościnnej strony. Miska przytwierdzona do słupa. Abrolhos. Pierwszą europejską budowlą na lądzie Australii była… szubienica. Postawili ją Holendrzy, coraz częściej zaglądający w te strony. Nawet zapobiegliwy Holender nie znajduje tam nic godnego uwagi.

* Robota nie dla każdego
Abel Tasman: dole i niedole wielkiego odkrywcy. Zbrodnia w Zatoce Masakry. Wielcy odkrywcy nie żyli długo. Legenda o pięknej Marii, ogromnie romantyczna, ale – niestety – kłamliwa. Skarb ze „Złotego Smoka”. Przez stulecia wody australijskie były tylko cmentarzyskiem dumnych żaglowców.

* Smok na „Złotej Łani”
Ocean Spokojny był prywatnym jeziorkiem Hiszpanii, lecz Brytyjczycy nie mieli zamiaru zostawić w spokoju swych rywali. „Dżentelmen musi tyrać i harować razem z żeglarzem, a żeglarz razem z dżentelmenem” – czyli nowe zasady imć Drake’a. On tez pocieszał pokonanego Hiszpana: „Bądź cierpliwy, to się może przytrafić na wojnie”. Niezwykła postać na tle ciekawej epoki, podobnie, jak inny Brytyjczyk, William Dampier, „pirat z siatką na motyle”.

* Wulkan, który ruszył w drogę
Są wyspy czy miejscowości w rejonie południowego Oceanu Spokojnego, które mają kilka nazw, bowiem „odkrywane” były kilkakrotnie. Różni byli żeglarze, różne zwyczaje, ale życie i praca ludzi morza nie były sielanką w owych czasach. Zabierano żywy prowiant, niektóre statki zmieniały się w pływające chlewiki. Przekleństwo tropików – choroby nieznane w Europie – dziesiątkowało załogi. A jednak coraz częściej europejskie statki pojawiały się u wybrzeży Australii, zaczęła pogłębiać się rywalizacja mocarstw, zazdrosnych o wpływy.

* Pomysły z gniazda os
Ostatecznie rywalizacja ograniczyła się do Francji i Anglii. Jedni i drudzy ze zdumieniem oglądali nieznany świat wyspiarzy z Tasmanii, doszło do krwawych starć z Maorysami na obecnej Nowej Zelandii. Pojawiło się to, co jeden z historyków nazywa „białym niebezpieczeństwem”.

* „Szlachetny człek nie ginie w tłumie”
Pies porwał gęś, która miała uświetnić piknik w miejscu lądowania wielkiego żeglarza. Mnożyły się obchody upamiętniające Brytyjczyka, który jak nikt inny przyczynił się do wprawienia w koronę jeszcze jednego klejnotu: Australii. Ile jest prawdy w wizerunku kapitana Cooka? Dlaczego tubylcy australijscy udawali, iż nie dostrzegają lądujących Brytyjczyków? Nie na wszystkie pytania jest znana odpowiedź.

* Wyspa Posiadania
Mowa o niewielkiej wysepce u wybrzeży Australii, gdzie James Cook wbił brytyjską flagę w roku 1770. Nie wiedział, że stąpa dosłownie po złocie. Tłumaczy się, dlaczego trudno było wymagać od żeglarza umiejętności geologa czy górnika. Zresztą zbliżał się kres jego rejsu i jego życia… Miał chyba złowrogie przeczucia, skoro ironicznie zapowiedział, że następną podróż odbędzie już na statku z piernika.

* „Tomcio Paluch” i jego kapitan
Gnany żądzą poznania, Mateusz Flinders popłynąłby w każdą podróż – nawet w balii. Mapy sporządzone przez znakomitego kartografa jeszcze kilka lat temu służyły żegludze na wodach Australii. U jego boku pojawia się doktor Bass. Jurgen Jorgensen, Duńczyk, którego życie jest gotowym scenariuszem sensacyjnego filmu. Może nawet nie wszyscy daliby wiarę, ale tak było naprawdę! Flinders był tragiczną postacią, mogły go trudy wędrówek, żył krótko, nie doczekał się uznania.

* „Kimkolwiek jesteś, dołącz swe łzy”
W kilka zaledwie dni po zawinięciu do Zatoki Botany w rejonie obecnego Sydney brytyjskiej Pierwszej Floty – zjawia się tam francuski żeglarz La Pérouse. Czyżby nieudana próba ubiegnięcia Brytyjczyków w wyścigu o panowanie nad Australią? Wyprawa La Pérouse’a nie wróciła nigdy do Francji, jej tragiczne losy zostały odtworzone dopiero po latach. Nie znaczy to jednak wcale, że Francja nie interesowała się swymi marynarzami. Ekspedycje ratunkowe rzemiennym dyszlem wędrowały po oceanach, dokonały odkryć już we własnym zakresie, ale nie trafiły na ślady zaginionych.

* Ura-Ura
Przeczytajcie o Francuzce, która jako pierwsza Europejka stanęła na lądzie Zachodniej Australii, odbywszy przedtem podróż „na gapę”: rzeczywistość przekracza fantazję – jak mawiają jej rodacy.

* Oliwki z Paramatta
I oto już kres naszej opowieści o tych, którzy wytyczali szlaki. O tych, którzy powrócili, aby opowiedzieć Europie o dalekim lądzie, i tych, którzy zostali na dnie oceanu lub tkwili rozpaczliwie samotni jako rozbitkowie na małych wysepkach. Jak pokonano w końcu tyranię odległości.

* Bibliografia

*   *   *

Instytut Wydawniczy „Nasza Księgarnia”, Warszawa 1987, ISBN 83-10-08847-7

Suma stron: 188. Nakład 29750 + 250 egz.

Ark. wyd. 15,6. Ark. druk. 11,75.

Oddano do produkcji w marcu 1985 r. Podpisano do druku w grudniu 1986 r. Cena 85 zł.

Opracowanie graficzne okładki: Zbigniew Rychlicki

Układ i opracowanie typograficzne: Alicja Maruszyńska

Wybór zdjęć: Lucjan Wolanowski

Reprodukcje zdjęć: Stefan Rutkowski

Opracowanie map: Brunon Nowicki

Redaktor: Grażyna Szadkowska

Redaktor techniczny: Janina Ściechowska

Korektorzy: Romana Sachnowska, Barbara Walczyna

Zdjęcia zaczerpnięto z prywatnych zbiorów Autora