Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Eugeniusz A. Bajkowski (1931-)

Przyjaźń na krańcu świata

Lucjana Wolanowskiego spotkałem po raz pierwszy raczej przypadkowo, na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Mam o nim bardzo dobre wspomnienia, nieraz może odbiegające od wspomnień innych osób. Przede wszystkim dlatego, że od 1952 roku mieszkam w Australii.

Urodziłem się w Charbinie (Mandżuria, Chiny). W Polsce byłem wielokrotnie (m.in. w drugiej połowie 1939 roku, potem w latach 1948-1949, później dopiero w 1963 roku).

Po raz pierwszy spotkałem Lucka w biurze ówczesnego Radcy Handlowego Konsulatu Generalnego PRL w Sydney, Jerzego Bonieckiego, który był wtedy I Sekretarzem PZPR w ówczesnej polskiej (peerelowskiej) konsularno-handlowej reprezentacji w Australii. Po raz pierwszy spotkałem go na stoisku Metalexportu na którychś Międzynarodowych Targach Sydnejskich, które odwiedzałem jako redaktor handlowy „The Bulletin” - najstarszego tygodnika w Australii. Stoisko Bonieckiego bardzo udanie prezentowało wyprodukowane w Polsce obrabiarki.

Napisałem o tym w „The Bulletin”, a także w dwóch polonijnych tygodnikach w Australii - sydnejskich „Wiadomościach Polskich” i „Tygodniku Polskim” (dawniej „Tygodniku Katolickim”) w Melbourne. Od tego czasu minęło ponad pół wieku, więc może należy przypomnieć, że ówczesne, orientujące się na „Polski Londyn”, polityczno-społeczne struktury „emigracyjno-niepodległościowe” stanowczo zakazywały kontaktów z „reżimowcami”. Robiono wyjątek, gdy chodziło o wspieranie polskiej gospodarki, polskiego eksportu.

Po moich relacjach w polskiej prasie emigracyjnej Jerzy Boniecki przestał być „trefny” w emigracyjnych układach. W ten sposób, gdy podczas swej pierwszej, udanej wizyty w Australii, Lucjan zamieszkał u Bonieckich, też nie był „trefny” dla wielu emigracyjnych instytucji i osób w Australii, włącznie z wpływowymi wówczas „Wiadomościami Polskimi”, do redakcji których go wtedy wprowadziłem. Poznał tam redaktora naczelnego i wydawcę Jana Dunin-Karwickiego, legendarnego felietonistę Bolesława (Bolka) Korpowskiego (w czasie II wojny światowej lotnika, majora Polskich Sił Powietrznych oraz dowódcę szwadronu RAF-u) i sporo innych osób skupionych dookoła pisma, niestety, przeważnie już nieżyjących.

.

Lucjan Wolanowski z Eugeniuszem Bajkowskim
(Fot. Archiuwm Lucjana Wolanowskiego)

.

Lucjan umiał pisać ciekawie, miał bardzo obszerną wiedzę. Znał kilka języków. Był bardzo spostrzegawczy, posiadał zdolność wnikliwej obserwacji. Umiał znakomicie prowadzić wywiady, wykorzystywać archiwa, pamiętniki i wspomnienia, wycinki prasowe, kontakty i różne inne źródła. W znacznej mierze, choć nie tylko, skupiał się na Australii, Nowej Gwinei i regionie Pacyfiku. W swoich korespondencjach, reportażach i książkach przybliżał te dalekie części świata polskim czytelnikom.

Może warto tu przypomnieć warunki, w których powstawały książki Lucjana Wolanowskiego. W ówczesnej Polsce indywidualne wyjazdy do krajów kapitalistycznych nie były łatwe dla zdecydowanej większości ludzi, nie wyłączając dziennikarzy i pisarzy, poza oficjalnymi delegacjami, czy korespondentami wysyłanymi na placówki zagraniczne. Trzeba było najpierw dostać paszport od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, co dla wielu nieraz bywało bardzo trudne. Potem wizy, co też bywało trudne w okresie zimnej wojny. Wszak Lucjan był obywatelem „czerwonego” państwa. Trzeba było potem „wynegocjować” bilet lotniczy od polskiego przewoźnika oraz uzyskać jakoś dewizy na opłacenie pobytu i miejscowych przejazdów za granicę. Kwoty dewiz sprzedawanych Polakom wyjeżdżającym z PRL-u były bardzo skromne, wręcz ubogie. Trzeba było umieć nawiązywać dobre znajomości zagraniczne, pozyskiwać przyjaciół. Lucjan umiał to robić, rozszerzając jednocześnie swoją wiedzę, gromadząc materiały do reportaży i książek. Odwdzięczał się gościnnością i kontaktami w Polsce.

Przy naszym pierwszym albo drugim spotkaniu w Sydney Lucjan obdarował mnie swoją książką o Japonii pt. Zwierciadło bogini. Reporter w kraju tranzystorów i gejsz, z dedykacją. Tę i szereg innych jego książek wciąż mam w swoich zbiorach. Wraz z redaktorem Dunin-Karwickim (a potem wraz z żoną) pomagałem Lucjanowi w nawiązywaniu australijskich kontaktów, m.in. z władzami, urzędami, dzięki czemu dwukrotnie uzyskał oficjalne australijskie zaproszenia. Zapoznałem Lucjana z moimi rodzicami, młodszą siostrą Ireną, niektórymi kolegami. Wszyscy przyjęli go bardzo życzliwie. Lucjan bardzo zaprzyjaźnił się z moimi rodzicami, niejednokrotnie mieszkał u nich, kiedy odwiedzał Australię. Był dla nich bardzo uprzejmy, pomocny, kiedy potem dwukrotnie odwiedzali Polskę. Nie zawiódł ich przyjaźni.

Podczas swoich pobytów w Australii nieraz mieszkał u mnie i mojej żony Joli, którą poznałem podczas kilkumiesięcznego pobytu w Polsce w 1963 roku. Pamiętam, że bardzo lubił chińskie potrawy, którymi częstowała go, gdy nas odwiedzał. Ja także, podczas prawie każdego pobytu w Polsce wielokrotnie spotykałem się z Lucjanem. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, oraz na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia spotykaliśmy się, dyskutując na różne tematy. Mieliśmy podobne poglądy na niektóre tematy, różne a nawet odmienne na niektóre inne. Od początku lat dziewięćdziesiątych nie byłem w Polsce. Nasze kontakty stopniowo stawały się rzadkie. Trwałą pamiątką po Lucjanie pozostają dla nas jego książki, stare fotografie i wspomnienia o nim.

EUGENIUSZ A. BAJKOWSKI

Canberra, grudzień 2007 r.

Eugeniusz A. Bajkowski (ur. 1931) - ekonomista i dziennikarz. Wychowanek anglojęzycznych szkół katolickich w Szanghaju. Od 1952 r. w Australii. Absolwent Uniwersytetu w Sydney. Urzędnik stanowy i federalny (1954-1959 i 1965-1966). Główny Ekonomista Australijskiej Izby Przemysłowej ACMA, Konfederacji Australijskiego Przemysłu CAI (1973-1989), „Consulting Economist” Australijskiej Izby i Handlu Przemysłu ACCI (od 1990 r.). Redaktor handlowy tygodnika „The Bulletin” (1959-1962, 1969-1973) i dziennika „The Australian” (Melbourne 1966-1967). Redaktor dodatków oraz korespondent zagraniczny „The Australia” (1968). Współpracował z „The Sydney Morning Herald”, „The Canberra Times”, dziennikami i periodykami w Polsce, Londynie i Hongkongu, australijską prasą katolicką. Wieloletni stały współpracownik byłych „Wiadomości Polskich” (Sydney), „Tygodnika Polskiego”, „Expressu Wieczornego” (początkowo w Warszawie, potem tygodniowego wydania australijsko-nowozelandzkiego), wydawnictw internetowych. Korespondent PAP w Australii (1989-1992). Autor The Challenge of Central Europe i kilku innych publikacji. Mieszka w Canberze.

Powrót do spisu treści