Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Bodo i Reri

... Ostatnim Polakiem, który spotyka się na Tahiti z Reri, jest Lucjan Wolanowski. W 1961 r. reporter czeka wiele wieczorów, zanim aktorka pojawi się w barze Col Bleu. Barman nie rozumie, dlaczego komuś zależy na spotkaniu z dawną gwiazdą ekranu. Kobiety podejrzewają sprawy sercowe, mężczyźni, że coś przeskrobała. 'Dobry wieczór pani' - mówi po polsku Wolanowski. Usta Reri drżą, oczy wilgotnieją. Milczy przez dłuższą chwilę. Barman patrzy podejrzliwie na Wolanowskiego. Pewnie obraził ją i przez niego Reri płacze. 'We wszystkich marynarskich knajpach świata za to dostaje się w zęby' - zapisuje reporter. Tahitanka tłumaczy przyczynę płaczu. Barman daje spokój.

Reri wciąż ma zdjęcia. A na nich pieczątki zakładów fotograficznych z Warszawy, Krakowa, Zakopanego, Krynicy... Pyta reportera o ludzi, których spotykała w Warszawie. Co to jest getto? Co to jest obóz koncentracyjny? Dlaczego zbudowano komory gazowe? Nie rozumie. Nie wie też o tragicznej śmierci Eugeniusza Bodo w sowieckim łagrze w 1943 r. Ciągle lubi mocne trunki. W niektóre dni właściciel kina wyciąga szpule ze zniszczonym już bardzo 'Tabu', a Reri zjawia się na widowni i ogląda je po raz setny. Nie mówi już po polsku. Pamięta tylko niektóre słowa. Za to piosenkę pamięta całą: 'Dla ciebie chcę być biała...'

Jakub Wiewiórski o Reri ("Gazeta Wyborcza" - "Wysokie Obcasy", 8 maja 2010 r.)

Zobacz całość tekstu...

Powrót do spisu treści