Lucjan Wolanowski
SmodCMS

Jacek Bocheński (1926-)

(...) Czy pan wie, co pisze o panu amerykański "Time"? - zapytał mnie spotkany przypadkowo na ulicy Lucjan Wolanowski. - Tygodnik "Time", proszę pana, olbrzymi nakład - tu Wolanowski wymienił jakąś liczbę, nie pamiętam, jaką. - To idzie na cały świat, pan rozumie? "Time" pisze o panu, że pod postacią Cezara opisał pan Cyrankiewicza, bo są do siebie podobni, obaj łysi i playboye. "Time" na dowód zamieszcza dwie fotografie obok siebie. Na jednej widzimy głowę Cyrankiewicza, na drugiej antyczne popiersie Cezara.

Wolanowski, reporter i podróżnik, znał trochę świat kapitalistyczny. Wiedział więcej ode mnie o wartości komercyjnej sensacji tabloidalnych, jak byśmy dziś powiedzieli, m.in. o ich wpływie na atrakcyjność pisarzy dla wydawców i sukcesy rynkowe książek. Był kulturalnym człowiekiem, to też powściągał język, ale widziałem po oczach, co myśli. Taka informacja z bloku komunistycznego w tygodniku „Time”, bzdurna, bo bzdurna, otwiera „Boskiemu Juliuszowi” perspektywy międzynarodowe. Spada mi po prostu z nieba. Na tym już można zrobić karierę. Bo sama książka nie wystarczy. Na świecie konieczna jest jakaś sensacyjna story, która książce towarzyszy.

Ostatniego zdania Wolanowski nie powiedział głośno, ale miał je wypisane w oczach, zawsze u niego trochę smutnych. A ja nie miałem w sobie ani trochę koniecznego cynizmu, żeby to wszystko rozumieć. Czasy zresztą były inne, świat jeszcze nie ten co teraz, nie w takim stopniu podporządkowany mediom, nie tak bezwzględny w marketingu za wszelką cenę, niewątpliwie też - i to jest rzecz zasadnicza - z groźniejszym rodzajem bezwzględności na Wschodzie niż bezwzględność marketingowa na Zachodzie, śmieszna, zdawało się, i nieważna w porównaniu z komunistyczną. Czułem tylko niesmak i politowanie dla prymitywnych rewelacji amerykańskiego pisma sprowadzających tragedię epok do podobieństwa łysin. Wolanowski zdawał sobie sprawę z mojej sytuacji, dlatego mówił powściągliwie, patrząc swoim smutnym wzrokiem. Przysłał mi potem fotokopię publikacji w "Time'ie", którą z biegiem lat, jak się teraz okazuje, zgubiłem.

Pamiętam, że uderzyło mnie tam pewne sformułowanie. Według amerykańskiego dziennikarza, władze polskie kazały wstrzymać druk "Boskiego Juliusza" po osiągnięciu przez książkę 7-tys. nakładu. Tak jakby chodziło o przerwanie jakiegoś swobodnego procesu. Nakład sobie rośnie, a władze wyjątkowo go wstrzymują. Amerykanin nie wiedział, że wszelkie nakłady były w ustroju komunistycznym z góry limitowane, niezależnie od rzeczywistego popytu, i w ogóle nie istniał sukcesywny dodruk w miarę wyprzedaży, oczywisty na kapitalistycznym Zachodzie. (...)

Tekst jest fragmentem publikacji Jacka Bocheńskiego pt. "Antyk po antyku (PRL i literatura - awantura o Boskiego Juliusza)", która ukazała się w "Gazecie Wyborczej"  nr 249 (7067) w dniach 23-24 października 2010 r.

Zobacz więcej...

.

 

Jacek Bocheński - Warszawa, 28 lipca 2004 r.
(Fot. Mariusz Kubik)

.

Jacek Bocheński (ur. 29 VII 1926 r. we Lwowie) - prozaik, eseista, znawca literatury antycznej. Syn Tadeusza Bocheńskiego (1895-1962), poety, tłumacza, filologa klasycznego oraz Marii z domu Jankowskiej. Dzieciństwo spędził w Lublinie, Krakowie i Zakopanem. 1943-45 w Chełmie, 1945-47 w Lublinie, od 1947 mieszka w Warszawie. Debiutował w 1944 r. wierszem zamieszczonym w tygodniku „Odrodzenie”. Od 1952 r. należał do zespołu redakcyjnego „Przeglądu Kulturalnego”, z którego w 1958 r. wystąpił. W 1959 r. był felietonistą „Życia Warszawy”. W 1957 r. odbył podróż do Afryki. Zaproszony na roczny (1972-1973) i półroczny (1981) pobyt do Berlina Zachodniego przez juryprogramu „Artyści w Berlinie”. W 1970 r. i w latach 1973-1974 we Włoszech. W 1966 r. po proteście przeciwko wydaleniu z partii Leszka Kołakowskiego został usunięty z PZPR. Od tego czasu był działaczem opozycji. Objęty okresowo zakazem druku, m.in. sygnatariusz „Listu 101”, w 1976 r. współzałożyciel, a w latach 1978-1981 redaktor naczelny podziemnego pisma „Zapis”. Internowany w 1981 r. Od 1950 r. w Związku Literatów Polskich (okresowo sekretarz i członek Zarządu Głównego). W 1955 r. przyjęty do Polskiego PEN Clubu (w latach 1980-1995 przewodniczący komisji rewizyjnej, w latach 1995-1997 wiceprezes, w latach 1997-1999 prezes, organizator Światowego Kongresu PEN w Warszawie w 1999 r.). W 1989 r.jeden z założycieli i członków Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W 2010 r. wybrany Przewodniczącym Rady Stowarzyszenia ZAiKS. Laureat honorowych nagród Radia Wolna Europa za najlepszą książkę krajową (1962 i 1965 r.), nagrody kulturalnej „Solidarności” (za „Stan po zapaści”; 1987), Nagrody Ministra Kultury (2004), Nagrody Polskiego PEN Clubu im. Jana Parandowskiego (2006). Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1997), Odznaką Zasłużony dla Miasta Stołecznego Warszawy (2006), Złotym Medalem Gloria Artis (2009). Wydał m.in. opowiadania: Fiołki przynoszą nieszczęście (1949), Zgodnie z prawem (1952, 1953,1954), Krwawe specjały włoskie (1982, 2009), Retro (1990); powieści (narracje ciągłe): Pożegnanie z panną Syngilu (1960, 1963), Boski Juliusz (1961, 1962, 1966, 1972, 1975, 1991, 1997, 2006, 2009), Tabu (1965, 1971, 1992), Nazo poeta (1969, 1971, 1999, 2009), Stan po zapaści (1987,1988,1990, 2010), Kaprysy starszego pana (2004), Trzynaście ćwiczeń europejskich (2005), Tyberiusz Cezar (2009), Antyk po antyku (2010).

 

Powrót do spisu treści